Kilka miesięcy temu pojawiła się w Naszym życiu ona... niby zwyczajna, ale stanowiąca ogromne zagrożenie.
Zniszczyła całą moją psychikę, zniszczyła wszystko ...
Nie mam prawa obwiniać ją o wszystko , ale nie jest niewinna.
W życiu przychodzi taka chwila,że stajemy się zazdrośni o to, żę nasza koleżanka ma pieniądze na fajną kurtkę, o znajomą naszego chłopaka...
I nie ma nic złego w zazdrości dopóki mamy do niej dystans i motywuje Nas byśmy byli lepsi.
Ale co jeśli ona niszczy Nas doszczętnie?
Nie wiem co mam powiedzieć, sama nie znam recepty na nią, zjadła wszystko co było we mnie dobrego ...Czuję się beznadziejnie, brak mi chęci i wiary by stanąć do walki z samą sobą i ją zwyciężyć ...
Powinnam dać sobie czas... ? Dawałam
Lecz to co powinnam ma się nijak do tego jak jest...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz